Tutaj zamieszczamy pytania dotyczące życia na wyspach, które nie kwalifikują się do innych kategorii
BigVic
Gastarbeiter
Posty: 1
Rejestracja: 11 cze 2019 21:04

London; szukam pomocy.

Postautor: BigVic » 11 cze 2019 22:13

Witam serdecznie,

na wstępie chciałbym z góry przeprosić, że wątek stworzony przeze mnie nie wywoła na waszej twarzy uśmiechu, że w razie waszej aprobaty będzie wymagał również poświęcenia i adaptacji, aczkolwiek nic mi już nie zostało, aniżeli spalić się ze wstydu i dokończyć nadawania treści temuże wątkowi.

Jestem 23 letnim mężczyzną, Polakiem mówiącym dobrze, a nawet chciałoby się powiedzieć bardzo dobrze po angielsku, gdyby nie skromność i resztki przyzwoitości. Do maja bieżącego roku mieszkałem na terenie Szkocji oraz pracowałem jako mikrobiolog w Laboratorium (Eurofins UK) i wiodłem spokojne życie, stroniąc od używek oraz wszystkiego co w głównym rozrachunku po ubiegu czasu kwalifikowało by się jako głupie, nierozsądne. Do czasu, do czasu, w którym postanowiłem, że zniszczę sobie życie, że zostanę bezdomnym i będę jadł ze śmietnika, po prostu chciałem dla siebie najgorzej, chciałem cierpieć i być postrzeganym za największe dno jakie stąpa po ziemi. Już wcześniej miałem zachowania autodestrukcyjne, być może jest to związane z depresją, która towarzyszy mi od jakiegoś czasu, aczkolwiek poza brakiem szacunku dla siebie, dla swojej aparycji oraz postrzegania mnie przez innych ludzi nie wpływało to na moją kondycję finansową, brak ciągłości w życiu zawodowym, potrafiłem to kontrolować w stopniu bezpiecznym dla mnie.

Aczkolwiek, w pewnym momencie po prostu wyczyściłem swoje konto do ostatniego funta, jak dziecko bez żadnego przemyślenia, jak już wyżej wspomniałem, chciałem doprowadzić w końcu do sytuacji, w której przytule się twarzą do dna i będę szorować nią tak długo, aż przestanie mi przypominać kim jestem. No i doprowadziłem. Nie czuję się z tym wcale najlepiej, ba, czuję się z tym jeszcze gorzej, chyba doceniłem życie po 23 latach życia na tej chorej planecie, pytanie tylko czy lepiej późno, niż wcale? I nie, w moim wypadku nie jest to retoryczne pytanie. Najgorsze chyba jest to, że bardzo mocno zawiodłem moją mamę, którą nieszczęśliwie wplątałem w swoje problemy, a jak to kochająca mamusia, zawsze zrobi wszystko, ażeby wesprzeć swoje dziecko.

Zorientowałem się ostatnimi czasy w swojej sytuacji, tak - jestem osobą bezdomną, mam za sobą kilka nocy na świeżym powietrzu, chociaż na ten moment szczęśliwie jestem w hostelu (Smart Hostel, Bayswater) do piątku godziny dziesiątej rano to po w/w godzinie "w" będę zobligowany do poszukania sobie jakiejś ławki, bo najnormalniej w świecie nie będę miał za co wynająć hostelu. Wracając do tematu zorientowanie się w możliwościach jakie mam przed sobą to tak; zadzwoniłem pod parę infolinii, na pierwszy strzał poszedł StreetLink, w którym de facto nie otrzymałem żadnej rzeczowej/użytecznej pomocy, ponieważ nie potrafiłem im odpowiedzieć na pytanie "gdzie będziesz dzisiaj spał?", ogólnie rzecz biorąc to nie zajmują się oni zapewnieniem noclegów, hostelu dla osób bezdomnych lub zagrożonych bezdomnością, aczkolwiek dostałem do nich numer telefonu do crisis(?), gdzie po miłej rozmowie i wysiłku ze strony rozmówcy dostałem główną zachętę do walki, maila z pakietem linków pomocniczych oraz poradą skontaktowania się siostrami zakonnymi, które pomoc z zakwaterowaniem w ciepłym pomieszczeniu zapewniają (od miesiąca do trzech), aczkolwiek zostałem uprzednio poinformowany, żebym się nie nastąpiła, ponieważ głównie przyjmują osoby powyżej 25-ego roku życia. Taki wymóg, ot co.

Codziennie jadam posiłki w centrach dla bezdomnych, ostatnie parę dni z rzędu było to Manna Centre przy ulicy 6 Melior Road pomiędzy London Bridge, a Tower Bridge (południowa strona Tamizy, dystans około pięciu, może siedmiu minut pieszo do stacji London Bridge Underground), aczkolwiek jutro wybieram się w bliską okolicę stacji metra Waterloo do innego centrum dla bezdomnych przy ulicy 6-8 Webber Street, ponieważ to właśnie było pierwsze miejsce, które odwiedziłem, a przywitali mnie tam na tyle ciepło, że bardzo chętnie tam wrócę.

Czego od Was moi mili oczekuję? Dosłownie niczego, byłbym perfidnym głupcem, gdybym śmiał od Was czegokolwiek oczekiwać. Jednakże liczę na jakieś dobre serduszko, które byłoby mi w stanie jakkolwiek pomóc, nawet rozmowa twarzą w twarz będzie bardzo świetnym pomysłem, bo człowiek tak sam z sobą to już powoli fioła dostaje. Oczywiście, inne - bardziej konkretne formy pomocy również będą miłe widziane, aczkolwiek wstydzę się o tym napisać, a co dopiero prosić. I nie, w tym temacie w ogóle nie chodzi o pieniądze, nie chcę, nie przyjmę (chociaż wydaje mi się, że wynika to z tego, że dopiero od niedawna jestem bezdomnym i mam jeszcze moralne opory), ale jeśli chodzi o możliwość ich zarobienia to bardzo chętnie wyjdę temu na przeciw.

A skoro już przy pracy jesteśmy, w piątek zarejestrowałem się w agencji pracy znanej jako OlimpicStaff, dostałem informację, abym zadzwonił do nich w poniedziałek o szesnastej w południe i tak też zrobiłem, chociaż może nieco wcześniej, została mi zaoferowania praca jako sprzątacz w Wapping; Saint Katherine Docks (kilka minut do Tower Bridge), aczkolwiek jeszcze tego samego dnia o godzinie 19:40, że moja praca, jak to fachowo ujęli została anulowana, heh, wczoraj się nie urodziłem i wiem, że najzwyczajniej w świecie ktoś z większymi znajomościami ode mnie został za mnie podmieniony, spoko, nie gniewam się, ale chamsko i niezbyt profesjonalnie. Dzisiejszego dnia zadzwoniłem pod parę miejsc, jednym z nich było ogłoszenie z tejże strony dotyczące pracy przy składaniu drewnianych skrzyń i palet, odbyłem rozmowę telefoniczną, umówiłem się na spotkanie i stawiłem się na nie, przeszedłem jakąś tam próbę manualną (musiałem złożyć skrzynkę pod okiem osoby decyzyjnej) i zostałem poinformowany, że mają 10 miejsc, czekają jeszcze na parę osób dzisiaj i jutro i maksymalnie w piątek dadzą mi znać co dalej. Jestem pozytywnej myśli, ponieważ zostałem pochwalony przez Polska, który odbierał mnie z recepcji, ponieważ , na początku nawet nie wyłapał, że jestem jego rodakiem. Wspominam o tym, bo poczułem się z tego dumny, a im więcej powodów do uśmiechu tym lepiej :).

Kontakt do mnie: bigvic3434@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :).

Wróć do „Sprawy codzienne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 0 gości