O wszystkim i o niczym forum ogólne bez ograniczeń terytorialnych
MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 14 paź 2007 01:07

Gonzo pisze:Słownika nie trzeba kupować bo wystarczą Google.A moje pytanie było retoryczne.Czy Twój intelekt jest aż tak jałowy,że słowo:"burak"dominuje w Twoim skromnym umyśle?


Absolutnie. Natomiast dziwnym trafem slowo "burak" pojawia sie w moim skromnym mysle zawsze kiedy czytam twoje wypociny.

Gonzo
Rezydent
Posty: 1000
Rejestracja: 31 sie 2007 00:12

Postautor: Gonzo » 14 paź 2007 01:27

Ja myślę,że w twoim umyśle pojawia się wiele niepotrzebnych myśli i słów.Jesteś chyba zajechanym pracą emigrantem albo zle wychowanym pieniaczem i stąd te anomalie.Widać mnie wysoko cenisz skoro z taką uwagą sledzisz co pisze na forum.Odpowiedzi pojawiają sie niemal automatycznie. :D

anmi
Gastarbeiter
Posty: 29
Rejestracja: 02 sty 2008 22:27

do śmiesznego GONZO

Postautor: anmi » 14 paź 2007 19:58

Po pierwsze myślę, że jednak powinieneś sobie kupić jakiś Słownik Języka Polskiego ,a najlepiej jakbyś poznał jak budować zdania w Ojczystym języku
.Wyskoczenie do mnie z baseball'em do mnie .
:D
Po drugie prostaczkuhttp://portalwiedzy.onet.pl/107616,haslo.html
Po trzecie troszkę chyba byś się zdziwił jakbyś staną ze mną oko w oko :D :D :D

Pozdrawiam Cię i żegnam ozięble z domieszką ironii .
Ps .Jeśli nie wiesz o czym piszę i nie znasz znaczenia poszczególnych słów zapraszam tuhttp://sjp.pwn.pl/
Ostatnio zmieniony 16 paź 2007 11:29 przez anmi, łącznie zmieniany 1 raz.

MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 15 paź 2007 09:23

Gonzo pisze:Ja myślę,że w twoim umyśle pojawia się wiele niepotrzebnych myśli i słów.Jesteś chyba zajechanym pracą emigrantem albo zle wychowanym pieniaczem i stąd te anomalie.Widać mnie wysoko cenisz skoro z taką uwagą sledzisz co pisze na forum.Odpowiedzi pojawiają sie niemal automatycznie. :D


Masz zupelna racje. W moim umysle pojawia sie wiele mysli i slow.
Szkoda ze w towim pojawiaja sie jedynie slowa, mysli tam nie widac.

Ps. buraku.

Gonzo
Rezydent
Posty: 1000
Rejestracja: 31 sie 2007 00:12

Postautor: Gonzo » 15 paź 2007 22:13

"towim"(MarcFloyd) to po jakiemu? :shock:

"powinieneś sobie kupić jakiś słownik Języka Polskiego" (ANMI)
przymiotnik"polskiego"piszemy z małej litery.

Chłopaki a może zasponsorować Wam poradnię języka polskiego?
:lol:

KRYSTIAN
Gastarbeiter
Posty: 32
Rejestracja: 08 wrz 2007 07:10

Postautor: KRYSTIAN » 16 paź 2007 06:52

Chciałbym nadmienić że nazwy własne (w tym tytuły książek) czasem pisze sie z duzj litery. Odnosi się to także do przymiotników. Może pamiętasz "Poczet Królów i Książąt Polskich", "Wielki Słownik Języka Polskiego"


Oj....czlowieku, czasem nie szukaj dziury w całym, tylko po to by się czepiać

Pozdrawiam

Artur79
Rezydent
Posty: 2318
Rejestracja: 30 sie 2007 09:41

Postautor: Artur79 » 16 paź 2007 10:53

jak na onecie, kiedy brakuje argumentow zaczyna sie zabawa w ortograficzna inkwizycje :)

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:28

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:28

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:29

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:29

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:30

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:31

prawda.... nie prawda co opisal autor textu
kto to tak na prawde wie...jedno jest pewne.....
poza praca i dlugimi godzinami pracy to nie ma nic innego jak tylko samoooooootnosc...........
i prawda jest taka ze zadne pieniadze tego nie zminia! bo przeciez nie da sie sobie kupic przyjaciol!

ja choc nie pasuje do opisu "pracownika polaka czu polki w uk" przytoczonego przez autora bo ani mi pracy nie zalatwil nikt z mojego miasteczka, ani nie pracuje na budowie, ani nie sprzatam czyjis domow, ani nie pilnuje czyis dzieci, ani nie sprzedaje sie za pieniadze, ani tez nie leje piwa w barze (zaznaczam ze mam szacunek dla wszystkich osobo ktore wykonuja wymienione prace!za wyjatkiem prostytuek o ktorych opinia psuje opinie wiekszosci dziewczyn z polski)

ani tez nie wybieram najtanszych produktow w supermarkecie!
moge kupic sobie co che....problem w tym ze mi sie juz nie chce bo tak na prawde to nie mam tego z kim zjesc!
place duze rachunki za telefon bo tak na prawde nie mam z kim porozmawiac jak wroce do domu po pracy.....i tak dzownie do ciagel tych samych 2 osob....
jem na miescie bo juz w domu przestalam jesc bo ....po prostu mi sie nie chce! jestem tu od ponad 3lat i znam 4 polakow!
i z tego co czasami udawalo mi sie wyczytac w polskiej prasie to taki las dotyka duzy procent ludzi mieszkajaych w londynie!
znam tylko 4 polakow nie dlatego ze nie chce znac polakow lecz po prostu nie mam okazji ich poznac! bo anie nie pracuje w barze czy w fabryce by ich poznac....
od poczatku jak przyjechalam do londynu to pracowalam w srodowisku anglojezycznym i chco kiedys mi sie to nawet podobalo, bo i pomoglo mi to w uplynnieniu mojego jezyka to tez pozwolilo mi na poznanie innych kultur a glownie angielskiej..... ale prawda jest taka ze juz mi sie po prostu tego wszystkiego nie chce!
brakuje mi polskosci, polskiego humoru, rozmowy o wszystkim i niczym razem.... posluchania jak inni sobie radza w londynie, podzielenia sie wlasnymi przezyciami...itd...
i choc bym chciala cos zmienic i poznac ludzi, i choc jezdze na polskie dzielnice jak ealing czy putney do kosciola polskiego...to zawsze jest mi smutno i zbiera mnie na placz bo wszedzie tam ida ludze razem, rozmawiaja, pary, malzenstwa, grupy znajomych, sasiadow itd... a aj jak ten odmieniec sama...bo te 4 osoby ktore znam (polacy) akurat nie chodza do kosciola...a ja to nie tylko z powodow religijych tam chodze...ale tez miedzy innymi by po prsotu poprzebywac wsrod polakow....!
ale zawsze jest tak samo...anonimowo....
inna sprawa to jak jestem na lotnisku to jeszcze wieksza mnie depresja dopada! szczegolnie jak wracam do londynu, bo w pl to na mnie rodziece czekanaj a tutaj....taksowkarz!
zawsze jak samolot ma ladaowa to az mnie na placz zbiera bo kazdy na okolo wlacza komorki i dzowni do kogos tam...ze juz wyladowal albo ze jzu odbiera torbe i zaraz wychodzi....
a ja dzwonie do taksowkarza!!!
mam juz tak dosc teoge wszystkigo ze nawet mi sie nie chce od paru dni po prostu jesc! I latam do polski co tydzien by po prsotu zjesc obiad z rodzina!!!
to juz jest na prawde skrajnosc i moze i lekka przesada.... no ale mi to jakos chyba pomaga? tylko na jak dlugo?

mam nadzieje ze nikt sie tutaj tak nie czuje jak ja...bo nikomu na swiecie tego nie zycze!
ahca i nie napisalam tego bo poszukuje jakies porady, choc na forum ostatnio zapytalam o polskiego psychologa, lecz uswaidomolam sobie ze przeciez psycholog poza wysluchaniem nic mi tak na prawde nie da...
wiem ze muialabym cos zrobic by ludzi poznac, i psyhcolog mnie nigdzie i z nikim nie pozna,
chcialm nawet isc na jakies przestawienie w posku...i tez nie mam z kim
zreszta juz bylam kilka razy i zawsze tak samo...anonimowo.....
nie szukam tez zadnych przygod i nie przaegladam zadnych ogloszen towarzyskich bo nie jestem tego typu osoba....
a inna sprawa przeciez tak trudno poznac wartosciowe osoby......
ktore cenia cos wiecej jak "mamone" czy piwo lub papierosa
i szukaja czego wiecej w zyciu!
ok koniec mojej opowiesci
pozdrawiam

user1707863
Gastarbeiter
Posty: 16
Rejestracja: 15 paź 2007 18:34

Postautor: user1707863 » 16 paź 2007 21:41

ups!
przepraszam za zasmiecanie tego forum ...nie wiedzialam ze tyle razy sie to wysle
prawda jest taka ze nie zagladalam na londynek juz od ladnych kilku miesiecy wiec chyba nie moge sie polapac :wink:
pozdrawiam

kaslawka
Rezydent
Posty: 1830
Rejestracja: 07 paź 2007 13:54

Postautor: kaslawka » 16 paź 2007 22:15

probowalam ci wyslac prywatna wiadomosc ale jakis blad ogolny wyszedl czy cos i chyba nie wyszlo :(

kaslawka@yahoo.co.uk

napisz do mnie userze1707863 :o


Wróć do „Hyde Park”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: marcjanka. i 20 gości