O wszystkim i o niczym forum ogólne bez ograniczeń terytorialnych
armani34
Gastarbeiter
Posty: 27
Rejestracja: 26 cze 2014 05:58

Agencje pracy to rak i pasozyt

Postautor: armani34 » 13 lip 2014 11:50

Bo jak okreslic kogos kto 'pasie sie' non stop na czyims wynagrodzeniu.
Jedni mowia ze to zbawienie (dla mlotkow ktorzy sami nie potrafia poszukac sobie pracy - ja potrafie ale chcialem troche pobezrobociowac pani emigrantko) ale prawda jest taka ze ktos te prace ktora obecnie wykonuja zatrudnieni przez agencje I tak by musial wykonac czyli firmy musialyby same znalezc kogos do pracy.
Ja rozumiem jeden sens istnienia agencji: firma poszukuje pracownika o okreslonych kompetencjach I zleca agencji znalezienie takiego jegomoscia, ta z zadania sie wywizuje, swoja dole dostaje I wszyscy sa zadowoleni.
To jakis cyrk ze agencje tak sie namnozyly, chodza sluchy ze wszystkie agencje sa scentralizowane I zarzadzane posrednio przez ludzi zwiazanych z wladza dla ktorych jest to jeszzce jeden sposob na dorobienie sie kosztem pracownikow.
Przeciez sytuacja gdzie ktos pobiera pieniadze z pracy pracownika juz dawno jest teoretycznie zdelegalizowana a tu agencje dzialaja w najlepsze.
I na koniec rodzynek: jak to jest ze firma woli zaplacic agencji wiecej niz stalym pracownikom, a 'agencyjni' dostaja mniej niz ci stali I taka firma jest zadowolona? Nie mowcie tylko ze jest swoboda zatrudnienia bo wiekszosc agencyjnych ma etaty zaklepane przez caly rok

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 11:55

Zmien lekarza bo ten cie oszukuje

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 11:55

Nastepny sie znalazl. Czy to ty wlasnie tylko z klonowany?

armani34
Gastarbeiter
Posty: 27
Rejestracja: 26 cze 2014 05:58

Postautor: armani34 » 13 lip 2014 12:00

Niech ktos kopnie w dupe tego jamniczka I zapraszam do powaznje dyskusji

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 12:06

Jamniczka? Hahaha. Smiesznij by bylo jakbys nazwal mnie ratlerkiem hauuuuu

O czym ty chcesz tu duskutowac? Skoro patrzysz na ten temat w taki sposob to nie ma o czym z toba rozmawiac.

Powiedz lepiej jakbys widzial dzialanie agencji ktora wg ciebie dzialaby w sposob prawidlowy

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 12:36

Taka historia.

Masz firme ktora zajmuje sie produkcja ciast ciastek i ciasteczek.
Twoja produkcja zalezy od ilosci zamowien.
Praca na produkcji nie jest skomplikowana i szkolenia pracownika trwa 2 godziny.
Dostajesz wielkie zamowienie i potrzebujesz wiecej ludzi. Powiedzmy 100 osob.
Masz teraz dwie opcje. Ba trzy nawet.
1. Robisz ogloszenie, interwju itd i zatrudniasz 100 osob. Wyobrazasz sobie ile czasu trwa wybranie kandydatow an pozniej ile czasu zajmie przeprowadzenie interwju? No ale zrobiles to wszystko i sprawa konczy sie podpisaniem umow itd.
W ty. Przypadku projekt wg nie dojdzie do skutku no chyba ze miales na to bardzo duzo czasu zanil projekt mial wystartowac.

2. Idziesz do agencji ktora wg ciebie bierze swoja dole za znalezienie pracownika (baj de lej takie agencje tez sa) i dostajesz od nich setke spelniajacych wszystkie twoje wymogi osob. Podpisujecie umowy i gitara.
Tak dobrze myslisz. Kupa zaoszczedzonego czasu i wkurnerwowania sie na interwjuach.

A teraz opcja nr 3.
Idziesz do takiej zwyklej agencji ktora opisales. Do takich rakow i pasozytow. I prosisz ich o setke ludzi. Oni bez najmniejszego problemu daja ci ich. I za kazda przepracowana godzine/os placisz troszke wiecej niz normalnie bys im zaproponowal (gdybys wybral opcje nr1). Powiedzmy ze +5%.
Tracisz? Oszczedzasz? Dajesz zlodziejom zarobic?

Projekt sie konczy. Wracasz do swojej poprzedniej ilosci zamowien.
Dodatkowa setka ludzi juz nie jest ci potrzebna. Co robisz jamniczku?

Opcja nr 1. Zwalniasz ich?
Opcja nr 2. Zwalniasz ich?
Opcja nr 3. Konczysz wspolprace z pasozytem?

Jezeli wybrales opcje nr 1 lub 2, ja dalej stoje za tym ze nie o czym z toba rozmawiac.
Jezeli wybrales opcje numer 3 to zaoszczedziles tez na platnych urlopach, maciezynskich, sikpejach i innych hujach mujach dzikich wezach.

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 13:12

historia nr dwa

pracujesz dla siebie. jestes panem sytuacji. pracujesz kiedy chcesz i jak chcesz i gdzie chcesz. znajdujesz sobie klientow itd.

pewnego dnia okazuje sie ze potrzebujesz troche grosza lub ze twoje projekty troszke zwolnily.
nie chcesz sie zatrudnic na caly etat gdzies indziej bo byc moze czekasz na kolejny projekt a w przypadku fultajma musialbys dac odpowiednio wczesniej wypowiedzenie i twoja fuszka mogla by cie ominac.
od czasu do czasu trafiaja ci sie mini zleconka ktore chetnie bierzesz bo ci finansowo odpowiadaja. nie zdarzaja sie one jednak codziennie.

co robisz?
masz do wyboru siedzenie na dupie i czekanie na kolejnie mini zleconka czy rejestrujesz sie u pasozyta ktory ma ful pracy i od czasu do czasu zgadzasz sie wykonac jakas prace dla nich? moze byc to np jakis di aj laj albo jazda ciezarowka, albo cokolwiek innego.

co wybierasz jamniczku?

armani34
Gastarbeiter
Posty: 27
Rejestracja: 26 cze 2014 05:58

Postautor: armani34 » 13 lip 2014 13:29

Ja mowie o wielkich firmach, ktore pracuja 365 dni w roku I agencyjni nierzadko stanowia 1/2 sile roboczej o ile nie wiecej. Agencji firma placi wiecej za roboczogodzine niz jakby zatrudnila stalych pracownikow na kontrakcie.
I tak biznes sie kreci latami, mimo ze teoretycznie sa przepisy ze po 3 miesiacach pracownikom powinno sie zrownywac pensje a tymczasem agencje wyrzucaja tymczasowych I przyjmuja nowych albo I tych samych od nowa.
I taki walek trwa powszechnie, ja nie mowie o przypadkach sezonowych ale normalnych zakladach, fabrykach, warehousach gdzie agencyjny rak sie rozplenil I trwa w najlepsze

szoker2

Postautor: szoker2 » 13 lip 2014 13:46

armani34 pisze:Ja mowie o wielkich firmach, ktore pracuja 365 dni w roku I agencyjni nierzadko stanowia 1/2 sile roboczej o ile nie wiecej.

.....

ja nie mowie o przypadkach sezonowych ale normalnych zakladach, fabrykach, warehousach gdzie agencyjny rak sie rozplenil I trwa w najlepsze



przyklady ktore podales sa ksiazkowymi modelami firm w ktorych przemial zalezy od sezonu/zamowien.

polowa pracownikow zatrudnionych przez agencje jest wlasnie od tego aby firma nie zbankrutowala w przypadku zmniejszenia produkcji.

co do aktualizacji pracownikow przez agencje to masz racje, to nic dobrego dla pracownika ze tak sie dzieje. nie slyszalem natomiast o przepisie ktory nakazywalby zrownywanie pensji po 3 miesiacach. prosze rozwin to jakos bo ratlerek jest ciekawy.

raz jeszcze, agencje sa potrzebne takiego typu firmom jak swieze powietrze. bez nich prezesi nie jezdziliby wlasnie lambordziniami albo nie lataliby helikopterami. a w prowadzeniu chyba miedzy innymi o to chodzi? czy jestem w bledzie?

poza tym do istnienia agencji potrzebnych jest tez kilka warunkow do spelnienia. jednym z nich jest zgoda pracownika na wspolprace na jasno okreslonych zasadach. drugim jest zapotrzebowanie, czyli klientela, w tym przypadku firmy, twoje fabryki, lerhalsy itd.

jezeli nie byloby zapotrzebowania na agencje to by ich nie bylo.

ps. agencja to tez firma. tez nalezy ja utrzymac. i jesli istnieje przepis, na ktory ty sie powolujesz to jestem przekonany, ze zarzad agencji tez kombinuje jak robic zeby zarobic.

ps 2. myslales kiedys o wolontariacie? robic cos za darmo albo nawet dokladajac finansowo, marnujac swoj cenny czas.

armani34
Gastarbeiter
Posty: 27
Rejestracja: 26 cze 2014 05:58

Postautor: armani34 » 13 lip 2014 15:47

blondynek mozna psosic o link w ktorych wyszczegolnione sa zarobki pracownikow councilu?
wielkie dzieki

tygrusia
Gastarbeiter
Posty: 4
Rejestracja: 12 lip 2014 20:28

Postautor: tygrusia » 13 lip 2014 16:25

Wtrącę swoje 3 grosze jako były pracownik agencyjny. Przez 3 lata pracowałam nieprzerwanie poprzez agencje dla M&S. Generalnie cały czas na minimum (z tego co pamiętam, M&S płacił agencji tyle co kontraktowym, agencja zaś wypłacała nam minimalną stawkę, różnica szła do agencji). W tym okresie rzeczywiście były czasy kiedy było więcej pracowników i kiedy było mniej. Jednakże pewne minimum musiało być i nie tworzyli ich wcale kontraktowi bo tych była garstka. A dlaczego zapewnie lepiej było zatrudnić przez agencje? Ponieważ kontraktowcy mieli prawa i umieli z nich korzystać. I dzięki temu na nich nikt sie nie darł, że nie wyrabiają normę (co najwyżej ładnieniei ch proszono, by nieco przyspieszyli) podczas gdy agencyjni słyszeli "jeśli nie wyrabiasz/nie chcesz pracować to na twoje miejsce są inni". Ja akurat miałam dobrze, bo atmosfera terroru przyszła w 2 roku jak tam pracowałam i generalnie miałam sytuacje dosyć pewną. Ale ludzi żal, szczególnie jak ktoś przychodzi przed sama Wigiliją do pracy a w drzwiach słyszy że od dziś juz nie pracuje. W ciągu dnia potrafili tak zwolnic połowę załogi. Bez uprzedzenia. Szczególnie żal było starszych ludzi czy samotnych rodziców.
What rights do agency workers not have

If you’re an agency worker you don’t have the right to:

claim unfair dismissal if you’re sacked without notice or good cause
claim statutory redundancy pay
claim maternity, paternity, adoption and parental leave
a written statement of main terms and conditions of employment

Tajemnicą powszechnie było znaną, że jeśli nie robiło sie overtimów jak zadzwonili to zwolnią Cie przy następnym razie (ile a się natrzaskałam 12 dni po 12h). Przy czym z perspektywy czasu musze przyznąć, ze agencja agencją, ale to team liderzy (większości Polacy i Słowacy) zgotowali nam małe piekiełko. Cóż, jak ktoś to ujął "Jesteśmy na Zachodzie, ale mentalność mamy Wschodnią"

Tuż przed zmiana pracy w 2011 weszło nowe prawo, additional rights
Following changes to the law, you may now have extra rights when you work on a temporary job. These are:

from the first day in a temporary job you are allowed to use workplace facilities, such as the canteen and creche or nursery
the right to information about workplace facilities and job vacancies where you're working
after 12 weeks in the same job, you are entitled to the same basic pay and working conditions as permanent employees, unless you are working under a pay between assignments contract
If you're pregnant, after completing 12 weeks in the same job you're allowed to take paid time off for ante-natal appointments.

Oczywiście tutaj firma także się wycwaniła zatrudniła kilkoro ludzi na kontrakt z tadadadam płacą większą o 20 pensów od agencyjnych. W ten sposób po 12 tygodniach ludzie dostawali tylko 20 pensów więcej. Na szczęście mnie juz wtedy nie było i nie chcę juz nigdy pracować przez żadna agencję.

W Crewe kilka lat tamu (chyba w końcu ja zwolnili bo ludzie się na kobietę irytowali) w agencji pracowała Polka (niestety), która dzwoniła o 8 rano żebys przyszedł/ła do pracy na 10 czy inną godzinę tego samego dnia. Koszmar dla ludzi bo siedzą i nie mogą sie ruszyć bo a nuż zadzwoni, że jest praca. A paskuda była wredna, bo jeśli np byłeś/aś poza miastem, zajmowałaś/es się dzieckiem etc i nie było możliwości skorzystania z okazji to nie dzwoniła do Ciebie przez 2 tygodnie.


Z drugiej strony, to juz nie w temacie, ale znam ludi, którzy pracowali ze mną w M&S, a zaczęli przede mną. I kiedy ja opuszczałam magazyn z dosyć średnim angielskim (zaczęłam z bardzo słabym) oni dalej nic. Od czasu do czasu wpadam do znajomych i co niektórzy nadal (po 10 latach nawet)po angielsku bardzo słabo.


Wróć do „Hyde Park”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 6 gości