O wszystkim i o niczym forum ogólne bez ograniczeń terytorialnych
konto_usuniete
Emigrant
Posty: 203
Rejestracja: 09 sty 2008 13:37

Jak by tu w Anglii pracowac zeby nie zwariowac?

Postautor: konto_usuniete » 27 lut 2008 18:06

Bliska mi osoba wyjechala niedawno do Londynu. Dla niektorych z was pewnie to klasyka. Panna z wyksztalceniem w akcie wariactwa zostawila dom, kariere, sluzbowe auto i jak na Polske, calkiem niezla pensje. Przyjechala do Londka nie znajac za bardzo jezyka, mieszka w kiepskich warunkach, pracuje w knajpie gdzie fatalnie zarabia i jest nieszczesliwa i zszokowana, ze znalazla sie w otoczeniu ludzi, z ktorymi normalnie nie zamienilaby w Polsce slowa.

Cala sytuacja budzi we mnie rozne dziwne refleksje. Ja mialam na tyle dobrze, ze przyjechalam tu na gotowe – prace zgodna z kwalifikacjami, mieszkanie i sympatyczni ludzie na poziomie. No i porwalam z Polski mojego lubego, wiec we dwojke jest nam tutaj calkiem razno.

Widze jednak, ze dla wielu osob z wyksztalceniem przyjazd do Anglii ‘w ciemno’ moze okazac sie niezlym pieklem.

Ilu procent imigrantow udaje sie tutaj zostac i ‘przebic’? Ilu z nas daje rade nauczyc sie jezyka do poziomu, w ktorym beda mieli prace zgodna z kwalifikacjami? Od czego to zalezy? Czy wyglada to roznie dla kobiet i mezczyzn? Ile czasu trzeba, zeby z knajpy wyrwac sie do firmy gdzie mozna pracowac w wyuczonym zawodzie?

Statystyki podaja, ze polowa Polakow w UK ma wyzsze wyksztalcenie. A ja tego nie widze! Wiekszosc Polakow jakich spotykam pracuje w knajpie, hotelu a jak im dobrze pojdzie na recepcji...

Jak to zrobic, zeby pracowac w tym kraju zgodnie z kwalifikacjami?

No i jeszcze nie wykitowac na drodze do celu na zawal serca? :)))

Ile znacie osob ktorym sie udalo i ktore uwazaja, ze pracuja zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i maja rozwijajaca prace?

MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 27 lut 2008 22:07

Niech policze:

Poza mna: prywatnie dwie, plus z pracy chyba co najmniej z osiem (porozsiewane po calym UK ale glownie Londyn).
Z tym ze ja pisze o srodowisku zwiazanym z finansami (glownie rachunkowosc), wez pod uwage ze taki np. budowlaniec tez przeciez wykonuje prace zgodnie ze swomi kwalifikacjami.

banita
Rezydent
Posty: 7320
Rejestracja: 31 sie 2007 07:34

Postautor: banita » 28 lut 2008 07:59

nieladnie nieladnie Marc - a o kolegach z forum to sie juz nie pamieta :lol:

MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 28 lut 2008 08:09

:oops: ...ale o kolegach z forum to ona chyba wie... :oops:

konto_usuniete
Emigrant
Posty: 203
Rejestracja: 09 sty 2008 13:37

Postautor: konto_usuniete » 28 lut 2008 08:36

O kolegach z forum wiem tylko, ze Darek w szkole pracuje

A Ci znajomi to Panowie, czy Panie Floyd?

I czy przyjechali na gotowe, czy zaczynali w barach?

Ja znam 3 osoby w Londku, dwie z nich robia teraz mastersa a jedna skonczyla studia w stanach. Wszyscy pracuja za biurkiem. No ale maja mieszane pochodzenie i miedzynarodowe matury, czyli od czasow liceum edukuja sie po angielsku, niewiele to ma chyba wspolnego z 'fala' po 2005 roku.

Ile procent osob przyjezdzajac do Anglii ma komunkatywny angielski?

Mnie sie troche wlos na glowie jezy jak slysze, 'przyjade to sie naucze'. Intensywny kurs angielskiego + praca fizyczna to niezmiernie ambitny projekt i dluga droga do tego, zeby osiagnac przyzwoity poziom... ale moze ze mnie mieczak jest :lol:

banita
Rezydent
Posty: 7320
Rejestracja: 31 sie 2007 07:34

Postautor: banita » 28 lut 2008 08:48

fotosia zadajesz pytania jakbysmy mieli jakies statystyki znac :) (ile procent:) )

jak dla mnie to sa 2 drogi, albo ktos przyjezdza ze znajomoscia jezyka (nie musi byc fluent) i wtedy malo czasu potrzebuje zeby znalesc sobie "dobra" prace, albo ktos przyjezdza nie znajac jezyka, zasuwa zeby przezyc ale sie uczy i po troche dluzszym czasie ma normalne warunki pracy. tylko zeby sie nauczyc jezyka to trzeba miec checi, wszystkie szkoly, kursy itp nadaja sie na .... najlepiej jest isc np do pubu i zaczac gadac z ludzmi, o wszystkim, o niczym ale gadac z anglikami, nigdzie nie nauczysz sie jezyka tak jak na przyslowiowej ulicy. ci co mieszkaja z polakami, pracuja z polakami i mysla ze sie do jakiego callana czy innego zapisza i nagle bede gadac lepiej niz angole to sie troche pomylili. ja mialem angielski w szkole od 3 klasy podstawowki (kazdy wie jak to jest na tych lekcjach - gramatyka gramatyka gramatyka) tylko jak bylem 1 raz w londynie (przesiadka na lotnisku) to nie bardzo szlo sie dogadac. po 3 miesiacach w stanach zasuwalem po angielsku jak wsciekly, tylko ze nie tracilem tam czasu na rodakow tylko ciagle z amerykancami zeby sie jak najwiecej nauczyc, nie oburzalem sie a wrecz prosilem zeby mnie poprawiali jak cos zle mowilem itp itd. - to jedyna metoda

Artur
Gastarbeiter
Posty: 41
Rejestracja: 28 sie 2007 19:46

Postautor: Artur » 28 lut 2008 09:06

Mnie dostanie pracy w zawodzie zajelo 4 interview, moze miesiac wliczajac szukanie, jednak zanim doszedlem do tego jak CV miec napisane i naprawde zabralem sie za szukanie spedzilem 7 miesiecy w kuchni. Co do znajomych znam sporo osob pracujacych w biurze, ktore to chyba jest symbolem dobrej pracy dla polakow, ale co to ma za znaczenie ? czy praca fizyczna to cos zlego ? jezeli komus sie podoba to niech to robi, znam ludzi, ktorzy zarabiaja wieksze pieniadze na budowach niz nie jeden w biurze ;)

darekzlondku
Emigrant
Posty: 858
Rejestracja: 15 paź 2007 23:09

Postautor: darekzlondku » 28 lut 2008 09:17

..
Ostatnio zmieniony 02 mar 2009 19:08 przez darekzlondku, łącznie zmieniany 1 raz.

konto_usuniete
Emigrant
Posty: 203
Rejestracja: 09 sty 2008 13:37

Postautor: konto_usuniete » 28 lut 2008 09:19

Artur --> nie ma nic zlego w pracy fizycznej, kazdy powinien wykonywac prace taka, jak lubi i na jaka ma ochote

osoba o ktorej pisalam na poczatku pracuje ponizej kwalifikacji i jest z tego powodu malo szczesliwa - a jak ktos nie jest szczesliwy, to znaczy ze jednak jest zle :D

ale moze takich ludzi wcale nie jest duzo?

Banita --> nie znam odpowiedzi, dlatego pytam sie jak to widza inni forumowicze

Darek --> o prosze, wiec ktos zaczynal od pracy fizycznej i dal rade

bo ja na przyklad trzy lata temu chcialam konczyc studia w Belgii, gdzie wyjechalam na stypendium: praca w kafeterii + studia + nauka niderlandzkiego... wymięklam i wrocilam konczyc magsterke w Polsce :)
Ostatnio zmieniony 28 lut 2008 10:09 przez konto_usuniete, łącznie zmieniany 2 razy.

banita
Rezydent
Posty: 7320
Rejestracja: 31 sie 2007 07:34

Postautor: banita » 28 lut 2008 09:23

Artur pisze:Co do znajomych znam sporo osob pracujacych w biurze, ktore to chyba jest symbolem dobrej pracy dla polakow, ale co to ma za znaczenie ?

zadne, ci co sprzataja biura tez maja prace biurowa :lol:
Artur pisze:czy praca fizyczna to cos zlego ? jezeli komus sie podoba to niech to robi, znam ludzi, ktorzy zarabiaja wieksze pieniadze na budowach niz nie jeden w biurze ;)

nic zlego i zawsze tak bedzie ze budowlancy beda zarabiac wiecej niz podstawowi pracownicy biurowi - jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma ale zadna praca nie chanbi.

btw. tez od razu pracy biurowej nie mialem, malo jest takich osob. sa ale to naprawde fachury albo szczesciaze

MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 28 lut 2008 12:24

A Ci znajomi to Panowie, czy Panie Floyd?


Roznie. Wiekszosc pan, ale rowniez 2 kolegow.

Nikt z nich nie przyjechal na gotowe, wszyscy (rowniez ja) zaczynali od pracy "w barach" czy innej pracy fizycznej.

Powiem Ci na moim przykladzie: przylecialem niemal w ciemno na poczatku pazdziernika 2004. Do maja w Londynie, restauracja (catering assistant, od lutego team leader), w czerwcu 2005 wyjazd na Polnoc i we wrzesniu (dokladnie 11 miesiecy po przylocie) pierwsza praca biurowa, mniej wiecej zgodna z kwalifikacjami.

Tyle ze w zasadzie po co Ci to? Wiadomo ze czesc z nas ma samozaparcie, czesc go nie ma. Najwieksza bariera pozostaje, uwaga:

LENISTWO

Lenistwo, bo trzeba byc leniem by byc w kraju anglojezycznym i nie rozwijac jezyka. Ewentualnie glupota.

Zwroc uwage na powstawanie polskich gett: ludzie ktorzy pracuja z Polakami (przez agencje - magazyny, fabryki), na piwo chodza z Polakami, zamias lokalnej TV czy radia zakladaja talerz Polsatu i sluchaja radia po polsku przez net.
Tacy ludzie NIGDY nie naucza sie angielskiego i nigdy nie zaczna sie samorealizowac. Nie beda tu szczesliwi i wczesniej czy pozniej wroca do Polski. Przyklad masz na tym forum - Kitchen Porter vel Kordian.

konto_usuniete
Emigrant
Posty: 203
Rejestracja: 09 sty 2008 13:37

Postautor: konto_usuniete » 28 lut 2008 19:06

jednym slowem, jak ktos chce, to zaciska zeby i moze :)

a lenie ida na dno :twisted:

a czy sadzicie ze Ci ktorzy sie... ekhm... ‘wtopili w tlum’, sa czasem dyskryminowani? bo moge sobie wyobrazic, ze jak ktos szuka fachowca do firmy i widzi dziwnie brzmiace nazwisko, a szczegolnie brak doswiadczenia w UK... hmm... to w sumie naturalne, ze popiera sie 'swoich'. czy jak ktos ma juz sporo doswiadczenia zawodowego na Wyspach, to ludzie ignoruja fakt pochodzenia?

moje doswiadczenie w tej kwestii jest akurat mega pozytywne - pracuje w bardzo miedzynarodowym zespole no a srodowisko akademickie jest liberalne. nieraz zastanawiam sie, czy to jest dobre: po 5 miesiacach w nowym miejscu nadal troche gubie i nie rozumiem 'filozofii' mojej organizacji, nie wszystkie rzeczy robie tak, jak powinno sie je robic... i widze, ze wiele innych osob z zagranicy ma ten sam problem. na szczescie nikomu to nie przeszkadza i mamy czas zeby sie nauczyc :) wiec mam wrazenie, ze w dobrych firmach patrzy sie na nowoprzybylych raczej pozytywnie

a z drugiej strony... mam znajomego Hiszpana. studiuje i wieczorami pracuje na zmywaku. ktoregos dnia mowi, ze nie dostaje kasy za nadgodziny. pytam czemu sie nie wykloci, a ten mi odpowiada, ze jest imigrantem wiec nie moze szefowi podskakiwac, bo straci prace... czy tym, ktorzy podejmuja sie mniej wykwalifikowanych prac jest faktycznie duzo gorzej, czy ich sie dyskryminuje, czy to tylko mit i marudzenie?

Usercostam
Rezydent
Posty: 5234
Rejestracja: 06 gru 2013 12:00

Postautor: Usercostam » 28 lut 2008 21:03

Kwestia psychiki ;) Jak ktos jest ciapa w zyciu to pewnie bedzie...

MarcFloyd
Rezydent
Posty: 4971
Rejestracja: 31 sie 2007 12:27

Postautor: MarcFloyd » 28 lut 2008 21:33

Fotosia: jak ktos trafi na oszusta. Normalne firmy normalnie placa. A ten Hiszpan... coz, kolega z postu powyzej dosc trafnie go okreslil :D

Immona
Gastarbeiter
Posty: 15
Rejestracja: 20 lut 2008 09:53

Postautor: Immona » 29 lut 2008 07:40

Ja znam całkiem sporo osób, które w UK czy innych krajach pracują w wyuczonym zawodzie i nie zaczynały od zmywaka - są to głównie wyżej wykwalifikowani programiści i ludzie z branży finansowej, którzy w Polsce pracowali w znanych, międzynarodowych firmach i do podobnych firm się zgłosili za granicą.

Są dwie podstawowe rzeczy: język i rzeczywiste wykształcenie/kwalifikacje. Jeśli chodzi o język, to jest to podstawa i generalnie trzeba go znać już wyjeżdżając - osłuchanie się z akcentami i lokalnymi slangami i tak będzie stanowiło wysiłek. Nauka języka obcego tak, żeby posługiwać się nim na poziomie zbliżonym do ojczystego trwa u dorosłego człowieka minimum kilka lat i nie da się planować, że w ciągu roku nauczysz się w Anglii od zera, w dodatku pracując. Ci ludzie, którzy nie mieli za granicą problemów to ludzie, którzy danego języka uczyli się latami - jako nastolatki chodzili do szkół językowych, mieli prywatne korepetycje, szkołę zapewniającą dobry poziom nauki języka lub mieli pasję wymagającą od nich nauczenia się tego języka. Znakomita większość prac "biurowych" polega w dużej mierze na porozumiewaniu się z innymi ludźmi i trzeba to robić płynnie. Koleżanka, jeśli ma słaby angielski, powinna wracać i się z niego podszkolić w bardziej sprzyjających nauce warunkach, jeśli chce koniecznie pracować w UK.

Jeśli chodzi o wykształcenie, to trzeba mieć konkretne umiejętności, "obojętne kulturowo" - programistyczne, budowlane itp. Umiejętności tzw. miękkie, jak wszelkie zawody humanistyczne, mają tę wadę, że ważna w nich jest znajomość danej kultury, stylu bycia itp., a opanowanie tego też zabiera lata.

Jeśli chodzi o magistrów na zmywaku, to mnie to zawsze śmieszy. Zwykle są to trzeciorzędni magistrowie, czyli jakieś wyższe szkoły prywatne czy studia zaoczne, jakieś nieprzydatne praktycznie kierunki humanistyczne itp. Ludzie z normalnym wykształceniem są traktowani jak ludzie z wykształceniem, jeśli tylko znają język. Obserwując ogólny poziom dyskusji na londynku, w tym znajomość ortografii, zakres słownictwa, sposób wyrażania się i umiejętność formułowania myśli nie podejrzewałabym większości tutejszych osób nawet o ukończenie przyzwoitej szkoły średniej (nie obrażając nielicznych wyjątków).

Niektórzy ludzie, którzy mogliby pracować normalnie (czyli nie poniżej kwalifikacji) poddają się mitowi imigranta polskiego, który musi wykonywać mało wykwalifikowane (i nisko płatne) prace, a przynajmniej od nich zacząć. Gdy przyjechałam do NZ i zapytałam tutejszą Polonię o porady dotyczące szukania pracy, podając trochę informacji o doświadczeniu i kwalifikacjach, usłyszałam, że powinnam szukać pracy kelnerki czy sprzątaczki, bo nowym imigrantom lepszych tu nie dają. Na szczęście nie uwierzyłam i znalazłam dosyć szybko pracę "biurową" w swojej branży, ale są ludzie, którzy takim ściągającym rodaków w dół wierzą i celują nisko, ryzykując utkwienie tam.


Wróć do „Hyde Park”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 15 gości